środa, 27 marca 2013

tort


"Wiem" jest jak tort. Zobaczyłam dziś kilka jego warstw. Było zimno, na chodniku leżał świeży śnieg, jak to wiosną. Buty dziecka szurały sennie po tym śniegu. Dziecko nie wiadomo czemu było cicho, a ja w tej ciszy miałam miejsce, żeby być. Pomyślałam o ciele. Najpierw poczułam, potem pomyślałam. I zobaczyłam tego "kogoś", kto wie, że ma ciało. Wie, że to ciało czegoś chce. Trochę się obawia, a trochę zachwyca tym chceniem. Dalej umysł wziął się za śmiertelność ciała. Za skończoność w czasie. I to jest wiem, które ma warstwy. Bo wiedzieć o skończoności ciała nie jest dziś dla mnie tym samym, co wiedzieć o śniegu. Śnieg mrozi moją dłoń, kiedy go dotykam. Śmierć, choć wiem, że ona jest i że to ciało w końcu ulegnie rozsypaniu, jest innym doświadczeniem. Innym wiem. Tak zjadając w swojej głowie jedną po drugiej warstwę "wiem", wędrowałam myślami do ciała i z powrotem. A ciało sobie marzło na zimnym wietrze, słuchało, jak buty dziecka szurają o chodnik, czuło dotyk ubrania. Ta, która wie, uśmiechała się. Potem zaczęła szurać butami. I marzyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz