Pokazywanie postów oznaczonych etykietą widzieć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą widzieć. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 października 2014

poranek

Nie widać drugiego brzegu. Jest coś, czego nie widać. Podobnie można widzieć to, co nie istnieje. Z nieistnienia wyłaniają się łabędzie. Mgła oblewa ich białe ciała mlekiem. Żółtoczerwony liść odklejony od swojego drzewa błyszczy na asfalcie. Mężczyzna z aparatem celuje obiektywem w połowę łuku mostu; zmieścił w jednym kadrze widzialne i niewidzialne. Tak wygląda świat na tym obrazie. Tak wyglądasz ty, kiedy na ciebie patrzę. Siedzę i patrzę na drugi brzeg twoich dłoni. W trudnych do zrozumienia słowach, a może raczej tuż poza ich krawędzią, znajduję siebie wyłaniającą się z mgły.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

o istnieniu

Może… jeśli będę wystarczająco długo patrzeć w Ciebie, to się zjawisz. 
Albo popatrzę na Siebie samą i to ja zaistnieję.

sobota, 1 grudnia 2012

lustereczko, powiedz

Od kilku tygodni moje lustro inaczej ze mną rozmawia. Coś się zmieniło. Albo Ta, Która Patrzy jest nowa, albo Ta Po Drugiej Stronie. Kiedy się nad tym zastanawiam, to zauważam, że nie wiem, która jest która. Co jakiś czas sprawdzam, czy to chwilowy efekt wynikający z układu planet albo fazy księżyca, ale to nie znika. Lubię swoje oczy i usta, i zmarszczki. I właściwie nie znajduję w lustrze nic, czego bym nie lubiła. Chciałabym wiedzieć, jak do tego doszło. I co dzieje się z ciałem, które wydaje się zmieniać na skutek tego, jak na nie patrzę. Nie tylko wydaje się. Zmiana jest wyraźna i nawet dałoby się ją zmierzyć w 3D.

To lustro jest większe niż widzę. Na pewno sięga głębiej, do tego miejsca, w którym mogą się spotkać Ta, Która Patrzy z Tą, Która Jest Widziana. W miejscu, w którym granica między Jedną i Drugą zamienia się w bezczasowy zawrót głowy. Lustro sięga też dalej. Inaczej widzę Ciebie. Od nowa widzę. Widzę bez słów.

piątek, 30 listopada 2012

„Mirabilia” czyli Kobiety, których Ktoś nie widział (to nie jest recenzja z wystawy)


Kiedy idę na wystawę fotografii i później przychodzi mi do głowy, żeby zapisać garść wrażeń z tego, co zobaczyłam, to chciałabym się najpierw zachwycić. Chciałabym chcieć różne rzeczy w związku z wystawą „Mirabilia”, ale zachwycić akurat się nie umiem. A czytałam już bardzo dobrą recenzję tego wydarzenia i zbioru fotografii. We mnie po obejrzeniu pozostał cień smutku. Smutku przywołanego pięknem i formą, a najbardziej jakąś moją struną, którą obrazy poruszyły. Widziałam dziś zdjęcia Kobiet, których Ktoś nie widział.

Wystawa się skończyła. Tuż przed zamknięciem oglądaliśmy ją we trójkę – Autor zdjęć, ja i nasz Syn. W wyrazistych ramach, które pasują do klasycznych obrazów, malarskie fotografie. Ciekawie zaprezentowane, kreatywnie. Na zdjęciach kobiece akty. Patrzę na kobiety, patrzę na ich ciała, na ich oczy. Widzę kompozycje, dialog z dziełami dawnych mistrzów. I potem wracam do oczu. Te oczy chcą, żeby Ktoś je zobaczył. I to się nie dzieje. Jeden wyjątek. Znajoma mi kobieta, znajoma z kuchni. Wisi obok półki, o tu. Teraz jest po niej puste miejsce, bo pojechała na wycieczkę do galerii. Kiedy wróci, będzie bardziej swojsko. Widzę ją od kilku lat. Widziałam inne jej odsłony. Troszkę o niej wiem. Chociaż spotkałyśmy się tylko w kilku obrazach. Miałam czas, żeby zdążyć ją polubić.

Kiedy Partner fotografuje nagie ciała kobiet, to może rodzić różne uczucia. We mnie pojawiały się kiedyś zazdrość, poczucie zagrożenia, problem z akceptacją własnego ciała. I pytanie często o osobistą wolność w związku. Czego mogę oczekiwać, a czego nie będę się domagać. Jak daleko chcę odejść w swoją stronę i jak blisko potrzebuję być, żeby czuć się bezpiecznie, żeby czuć się związana, żeby czuć się nieosobna.

Autor zdjęć w moim osobistym odbiorze nie wchodzi w dialog z fotografowanymi kobietami. Nie spotyka się z nimi. Spotyka się z ich piękną formą. Używa tej formy, żeby porozmawiać z widzem o sztuce. Jest w tej rozmowie bez słów sprawny, twórczy, posiada świetny warsztat i wiedzę o historii malarstwa. Rządzi światłem, kompozycją, barwą, linią, połączeniem, fakturą, rekwizytem, symbolem, metaforą, materią. Jest odkrywczy. Rządzi prawie wszystkim. Pozostaje jedynie para zdziwionych oczu, które nie utonęły w oczach tego, kto patrzy. Nie sięga w głąb tej pary studni. Albo może to ja nie sięgam. Nie komunikuję się. Widzę w tych oczach pytanie „kim jesteś?” i znajduję ciszę zamiast odpowiedzi.

To w ogóle nie jest recenzja. To jest tekst o oczach.

No tak. To nie jest o zdjęciach. To jest tekst o moich oczach.