Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacje. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 września 2014

różne miłości

Jak różne mogą być miłości, a właściwie to, co określamy takim słowem. Mam na myśli miłość do człowieka. Nie miłość jako naturę istnienia, wszystko przenikającą. Ale to, czym można wyrazić, nazwać relację "do".

Patrzę na Chłopca, którego duszą dobry los obdarował moje życie.

Zobaczyłam, że niczego od niego nie oczekuję. Nie potrzebuję, żeby był jakiś, albo nie był jakiś. Nie mam pomysłu na niego. Nie mam planu, marzenia. Cieszę się, że jest. Aż tyle.

A kiedy pomyślę o jakiejś innej relacji, a szczególnie o związku z bliskim mężczyzną (albo z samą sobą!), ileż tam pojawia się tego: "chciałabym".

Jak to dobrze kochać zamiast wymyślać.

Być zamiast chcieć.

Oddychać zamiast pragnąć.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

jak człowiek z górą

Od czasu, kiedy wyjęłam kota z lodówki, przestałam być sobą. To nie stało się tak natychmiast. Siedzę na polanie i patrzę na górę w oddali. I myślę, że ona do mnie nie przyjdzie. Choćbym nie wiem, jak bardzo chciała. Choćby moja wiara była dowolnie dużym ziarnkiem.
A jednocześnie wciąż trzymam w palcach to ziarnko. Zapominam, że ono istnieje, kiedy mówię, że chcę dotknąć lipy. Potem siedzę pod tą lipą. Nie pod jedną, a pod trzema. Wielkimi jak świat. Kiedy dotykam czołem kory, to znikam. Naprawdę znikam. To jest właśnie ten moment, kiedy przestaję być sobą.

I ta góra odległa. Otwieram oczy, widzę drogę. Zamykam oczy i wtedy już wszystko jest tak samo bliskie i tak samo dalekie. Wszystko, czego chcę, jest równie dalekie jak bliskie. Wszystkie góry, na które chciałam wejść, stoją tam gdzie stały.

Ludzie są podobni do gór. Ja wybieram górę, góra zaprasza mnie. Wtedy, kiedy przychodzi czas na spotkanie.

Siedzę na polanie. Chmury przesuwają się po niebie. Słońce niezmiennie w ruchu.

Sprawdzam, co się dzieje, kiedy jednak zgadzam się, żeby chcieć. Boli mnie miejsce z lewej strony klatki piersiowej. Pozwalam, żeby bolało. Im bardziej oddycham, tym bardziej staję się kimś więcej niż ta, która tu przyszła. Przez łzy widzę drugą parę oczu. Uśmiecham się.
Góra po mojej lewej, po twojej prawej, wyrasta. W myślach ma kształt ciemnozielonego stożka. Nie jest tą górą, na którą weszłyśmy. Oddycham. Nie jestem tam, bo jestem tu. Nie jestem w moich oczach, ani w twoich.
Nie jestem tym, czego chcę. Mogę pozwolić, żeby otworzyły się drzwi. I żeby się zamknęły.

piątek, 7 czerwca 2013

o relacji

Nie będę się opiekować Twoimi granicami.
Zrób to sam/a.

Jeśli jest Mnie dla Ciebie za mało, sięgnij po więcej.

Jeśli jest mnie za dużo, proszę, nie mów, że mam taka nie być. Ja i tak Będę.
Po prostu wyjdź.

I nie myśl, że jest coś złego w wychodzeniu.

niedziela, 26 maja 2013

spotkanie i obecność

Chcę widzieć Cię w miejscu, w którym jesteś. Bez oczekiwania, że będziesz w jakimś innym. Bez myśli, że wiem, co dla Ciebie dobre. Że w ogóle wiem, co dobre. Że wiem. Zaufać temu, co Jest. Chcę widzieć Siebie w miejscu, w którym jestem. Bez oczekiwania, że będę w jakimś innym. Bez oczekiwania, że wiem.
Rzeka płynie nieustannie, woda rodzi się z ziemi, wzbija w górę, spada, omija, zagarnia, mieści się, poddaje, zabiera przestrzeń, wsiąka w ziemię, leci w chmury.
Miejsce, w którym jestem, w którym jesteś, jak kadr wycięty z życia. Jak punkt na rzece, całkiem umowny. Można o nim pomyśleć, popatrzeć na niego, można wrzucić tam kamień, który położy się na dnie i pozna moc uderzenia, ruchu. Pozna rzekę sobą. Tę część rzeki, która go dotknie.
A cały ruch nieobjęty, nieuchwytny myślą. Wszystkie słowa z wszystkich czasów. Proszę, zapominaj je. Rodzą się z ziemi. Płyną. Lecą w chmury. Spadają.
Jest miejsce, w którym jesteś.
Jest miejsce, w którym jestem.
Nie ma żadnego miejsca, dopóki trwa ten ruch.

poniedziałek, 14 maja 2012

granice

Gdzie są granice?

Ostatnio im się przyglądam, badam. Mury, zasieki, okopy, ścianki działowe, płoty, linie namalowane patykiem na piasku, cisza.

Ja i Ty, i to co pomiędzy. Bliskość. Granica.

Długo mnie to słowo raziło. Nie chciałam żadnych granic, a kiedy czyjeś napotykałam, bywało, że czułam się nieswojo, jakby ktoś zatrzasnął drzwi w miejscu, w którym chciałabym pójść dalej.
Wreszcie zobaczyłam, jak bardzo sama ich potrzebuję. I uczę się tego, stawiam granice, bo troszczę się o siebie i biorę odpowiedzialność za relacje z resztą świata.

"Trzeba dziecko nauczyć granic" - tak usłyszałam. No niby uczę. I dotarło do mnie, o co tu chodzi. I jak się ma do tego wolność. Kiedy wyznaczam granice, stawiam je po swojej stronie, nie po Twojej. Ty sobie rób co chcesz, ale kiedy poczuję, że naruszasz moją przestrzeń, to możesz się spodziewać, że się o tym dowiesz. Więc nie bój się być tym, kim jesteś. Sama zadbam o to, żeby zapewnić sobie to, czego potrzebuję w naszej relacji.

Lubię pukać do Ciebie.